Comeback

Czasami trzeba dotknąć dna by móc się pozbierać. Naszym dnem była pierwsza połowa spotkania z Kaliską, w której przegrywaliśmy już 20 pkt. Wszystkie znaki na niebie i ziemi – a przynajmniej te w Człuchowie, zapowiadały srogie lanie i kolejny powrót na tarczy.

Tymczasem wraz z rozpoczęciem III kwarty sytuacja się diametralnie zmieniła. Uprościliśmy grę do minimum. Zbiórka i pas przez całe boisko, a tam Marszal kończył wszystko co dostał czasami nawet z faulem.  Jak nie było szans na podanie to rajd pod kosz i szukanie kogoś do odegrania a tam ponownie Marszal :). Ta taktyka pozwoliła nam odrobić straty z pierwszej połowy i doprowadzić wynik w okolice remisu.

W IV odsłonie spotkania nie zwolniliśmy i udało się wypracować przewagę 5 oczek. Na boisko niestety wrócił Piotr Miętki (nr 7), który wykorzystywał ułomność naszej obrony będąc częstym bywalcem na linii rzutów osobistych (15/24). Nie inaczej było na 40 s przed końcem spotkania. Sprytnie wymusił przewinienie i Kaliska miała szansę wyjść na prowadzenie. Tak się jednak nie stało i na tablicy wyników zagościł remis. Na 10 s przed zakończeniem spotkania nasi rywale mogli przechylić spotkanie na swoją korzyść, ale tej okazji nie wykorzystali. Zatem dogrywka.

Oba zespoły wykorzystały już limit przewinień i każde kolejne kończyło się rzutami osobistymi. W ten sposób Kaliska ponownie wyszła na prowadzenie, a co gorsza po kontrowersyjnym gwizdku straciliśmy Rybę i pod koszem hmm, zrobiło się niebezpiecznie. Niemniej problemy mieli także nasi przeciwnicy, głównie kondycyjne. Wypracowaliśmy 5 pkt przewagę i kradliśmy każdą sekundę spotkania aby ją dowieźć do końca.

Fajnym akcentem w spotkaniu były akcje debiutantów. Kuba w debiucie uzbierał aż 10 oczek, 2-krotnie trafiając za 3 pkt. A Rafał na 50% skuteczności dołożył 3 oczka. Witamy w klubie panowie.

Poobijane żebra, zdarte łokcie, drgawki z wycieńczenia czy naruszone szczęki. Każdy masochista sportowy zrozumie satysfakcję jaka daje zwycięstwo w takich okolicznościach. Różnica między stanem euforii, a tylko cierpieniem bywa niewielka w tym przypadku wyniosła 2 pkt.

Kaliska, dzięki że mogliśmy stworzyć z Wami świetny spektakl dla Kibiców.

 

Tak kończymy ten rok. Zwycięstwo dedykuję kibicom i entuzjastom koszykówki! Widzimy się w 2022 i oby w podobnych nastrojach.
Fani koszykówki otrzymali od naszego sponsora upominki. Dzięki Mirek! I pamiętajcie, że Gwiazdor kupuje w KAMIE

Transmisja video: TVCOM

Mecz okiem Alicji

Jak zdobędę protokół meczowy dodam do wpisu 🙂

Niedziela 19.12. godzina 11:30 Zapraszamy!
Trybuny: Hala OSiR Człuchów Szkolna 1